Przy swoim stanowisku
Twoje miejsce to krzesło, stolik i pół metra przestrzeni wokół. Taca zostaje na stojaku — nie zabierasz jej na spacer po sali. Telefon może leżeć na stoliku, ale rozmowy nagłaśniające prowadzimy w lounge, nie przy linii.
Automat to sprzęt warsztatowy: nie uderzamy w obudowę, nie „dokręcamy" prowadnicy siłą i nie wkładamy obcych kul do kołkownicy. Usterkę zgłaszasz hostowi — naprawa trwa zwykle minutę.
Wobec sąsiadów
Najprostsza zasada: nie komentuj cudzej gry bez zaproszenia. Podpowiedzi „zrób tak" bywają dobrze mienione, ale na sali liczy się rytm — i nikt nie lubi grać z obserwatorem nad ramieniem.
- Wolno — pogratulować serii, zapytać o model, pomóc podnieść rozstrzelone kulki.
- Lepiej nie — oceniać budżet, pouczać nieproszonych, zajmować dwa stanowiska naraz.
Przerwy i powroty
Przerwa na barze lub w palarni to część sesji. Zostawiasz kartę „zajęte" na stoliku i wracasz w rozsądnym czasie — piętnaście minut to społeczna norma. Po godzinie host może zwolnić stanowisko i przenieść Twoje kule do depozytu.
W szczycie weekendowym obowiązuje zasada „grasz albo oddajesz miejsce" — sala jest pełna, a ktoś czeka z tacą w ręku.
Czysta gra
Czysta gra to w klubie coś więcej niż slogan. Sędzia turniejowy ma prawo wykluczyć gracza za manipulację przy stanowisku, a host może poprosić o przerwę każdego, kto gra „na nerwach". Automat ma być wyzwaniem, nie wrogiem.
Jak poczujesz, że grasz na frustrację — odejdź do baru. Kulki poczekają w depozycie, a wypłata smakuje lepiej, gdy jesteś sobą.
Najlepsza etykieta to ta niewidoczna: nikt nie wie, że przestrzegałeś zasad, bo wszyscy po prostu dobrze się bawili.